niedziela, 27 kwietnia 2014

Chapter 1

Czy kiedykolwiek czułaś się obserwowana? Czułaś czyjś wzrok na swoich plecach, który aż wypalał w nich dziurę, lecz gdy odwróciłaś głowę odczucie znikało, budząc w twojej głowie ogromny znak zapytania?

Nie ? To uwierz mi, jesteś prawdziwą szczęściarą.

Mam na koncie wiele nieprzespanych nocy, które dawały we znaki następnego dnia w szkole, lecz nie zasnęłam dopóki dokładnie nie przeanalizowałam obiegu wydarzeń i prawdopodobieństwa bycia obserwowaną, a gdy już - pojawia się pytanie. Przez kogo?

Od dziecka mam takie objawy, lecz przez ostatnie pół roku nasiliły się w znacznym stopniu. Być może uznacie mnie za dziwną. Dziewczynę, która uciekła ze szpitala psychiatrycznego, ale czego można się spodziewać po niewinnej młodej osobie w wieku zaledwie 20 lat, która dorastała w rodzinie zastępczej, wychowywana przez pannę Evans. Starszą kobietę, lecz o wielkim sercu, jakie zmieściło by się w całej populacji Ameryki. Niestety, wiek dawał we znaki, kobieta zmarła niespełna 6 miesięcy temu. Zostawiła mnie.

Zostawiła bez rodziny, której nigdy nie miałam, lecz była Ona jedyną osobą, którą mogłam zaliczyć do tego grona. Nie umiem opisać uczuć jakimi Ją darzę. To Ona mnie wychowała, nauczyła czym jest życie, uczyła. Była moją mamą oraz babcią w jednym, była moim aniołem stróżem. Do dziś płaczę po nocach, ale muszę być silna. Dla Niej. Obiecałam Jej to i zamierzam tego dotrzymać z pomocą moich przyjaciół, którzy nigdy mnie nie opuszczają.

- Jessica ! - U słyszałam swoje imię jak przez mgłę, którą tworzyła dudniąca muzyka. Podniosłam wzrok ze swojego drinka i spojrzałam na osobę, która usilnie próbowała przekrzyczeć basy płynące z głośników.
- Wszystko w porządku ?
- Um, tak ja tylko... - spuściłam wzrok w zakłopotaniu. Znowu. Znowu zatraciłam się we własnych myślach. Muszę z tym skończyć, to nie jest dobre, ani dla mnie, ani dla klimatu jaki tworzę.
- Znowu myślałaś o pani Evans ? - bardziej stwierdził niż spytał. Znał mnie na wylot. To jedna z cech, którą moi przyjaciele wypracowali sobie na medal, choć nie powiem - czasem to przeszkadza.
Nieśmiało przytaknęłam, a chwilę później znalazłam się w jego silnym uścisku, który niezwłocznie odwzajemniłam.
- Wiem, że to trudny dla ciebie okres, ale nie pozwól temu wygrać. Pamiętasz czego sobie życzyła? Chce byś była szczęśliwa i żyła tak jak wcześniej bez udręki, byle z dobrymi wspomnieniami.

Tak. Oto mój najlepszy przyjaciel - Matt. Zawsze umie wywołać uśmiech na mojej twarzy. Gdyby nie on zapewne siedziałabym teraz w domu z paczką chusteczek nad albumem i opłakiwałabym staruszkę. Właściwie to dzięki niemu jestem tu gdzie jestem, ominęłam depresję szerokim łukiem i z powrotem stanęłam na nogi.

- Dziękuję - cmoknęłam go w policzek. Cholera, jestem na imprezie, przyszłam tu by się dobrze bawić, a nie płakać. Chyba babcia się nie obrazi, prawda ?

Wypiłam do dna swojego drinka, naładowana pozytywizmem i pociągnęłam przyjaciela na parkiet by zatracić się w tańcu.

- - -

- Myślę, że na dziś wystarczy - stwierdził Matt wyciągając czerwony kubeczek z alkoholem z mojej dłoni. Skrzywiłam się i jęknęłam z obrazą, na co on się jedynie zaśmiał. Powiedzenie iż byłam lekko wstawiona byłoby niedopowiedzeniem. Chwiałam się na nogach ledwo na nich stojąc, choć zapewne gdyby nie przyjaciel leżałabym na parkiecie.

Znałam jutrzejsze skutki dzisiejszej imprezy, ale starałam się nie myśleć o tym. W końcu pierwszy raz od dłuższego czasu naprawdę świetnie się bawię. Chyba warto, prawda?

- Doprawdy Jessica, mówiąc zabaw się, nie miałem na myśli upij się do nieprzytomności - skarcił mnie.
- Prze-przepraszam - wybełkotałam. - Ale spójrz. Uśmiecham się, o to właśnie chodzi - posłałam mu najszczerszy uśmiech i wtuliłam się w jego tors.
- Wyczuwam poranne romanse z misterem toaletą - zaśmiał się, za co oberwał. - Dobra, dobra - uniósł ręce w geście poddania - żeby nie było, że nie ostrzegałem.
- Naprawdę jesteś dupkiem.
- Dupkiem ? - spojrzał na mnie z niedowierzaniem.
- Tak, największym dupkiem jakiego znam.
- Oh, co ze mną teraz będzie ? Czy, czy ja właśnie zostałem nazwany dupkiem ? - ułożył ręce na klatce piersiowej w miejscu serca, udając ból.
- Jesteś popieprzony - palnęłam go w głowę i odwróciłam się ledwo idąc.

Nim się spostrzegłam był przy mnie i pomógł mi dojść do celu - toaleta. Opierając się o ścianę weszłam do środka, by załatwić swoją potrzebę, umyłam ręce i spojrzałam w lustro. Nie wyglądałam najgorzej, no może nie aż tak jak się czułam. Nie miałam już sił na więcej zabawy. Zdecydowanie jednego czego pragnęłam to moje łóżko.

Wyszłam, lecz nigdzie nie było Matta.
Cholera.
Nie nie mógł mnie zostawić. Nie mógł tego zrobić !

Niezgrabnie wyciągnęłam telefon z kieszonki moich spodenek i starałam się znaleźć jego numer, lecz to było trudniejsze niż może się wydawać.

Sunęłam palcem po ekranie, kiedy uczucie bycia obserwowaną znowu opętało moje ciało. Bez zbędnych oporów uniosłam głowę, by zobaczyć chłopaka opierającego się o ścianę i popijającego piwo. Kiedy nasze spojrzenia się spotkały, mały uśmieszek wkradł się na jego usta, lecz szybko spuścił wzrok, tak jakby ta chwila nigdy nie miała miejsca.

Poprawiłam dłonią swoje włosy i ruszyłam ku niemu z małą chęcią poflirtowania i poznania nieznajomego. Mój plan został zaprzepaszczony, kiedy poczułam czyjąś dłoń na przedramieniu, a chwilę później stałam z nim twarzą w twarz.

- Tu jesteś. Szukałem cię - powiedział Matt.
- Raczej to ja szukałam ciebie. Nie mogłeś wytrzymać tych 5 minut ?
- Przepraszam, okej ?
- Nieważne - machnęłam ręką.- Chcę wracać do domu.
- Wszystko dla mojej królewny - cmoknął mnie w policzek i pociągnął za sobą w kierunku wyjścia. Obejrzałam się przez ramię, lecz tajemniczego chłopaka już tam nie było. Westchnęłam i podążyłam za przyjacielem.

1 komentarz:

  1. Ciekawie się zapowiada :D te bycie obserwowaną jest bardzo interesujące vebsushehdjdv czekam na następny x
    @himyliam

    OdpowiedzUsuń