wtorek, 13 maja 2014

Chapter 5

- Co znaczy, że ktoś cię śledzi ? - zapytał zdezorientowany Matt. Nie wiem czy dobrze zrobiłam, mówiąc mu o tym wszystkim, ale wiem jedno - mogę mu ufać i na nim polegać. Potrzebuję wsparcia, nie mogę popaść w załamanie nerwowe. Nie po to tyle nad tym pracowałam, żeby przez Niego się załamać. Nie uda mu się mnie zniszczyć!

- Cholera Matt, skup się !
- Okej, okej - uniósł ręce w geście obronnym. - Podejrzewasz kogoś ?
- Właściwie, tak - usiadłam obok niego na łóżku. - Pamiętasz tego chłopaka z imprezy ?
- Wiesz, wielu ich było - zaśmiał się.
- Ugh, chodzi o tego, do którego miałam podejść zanim mnie zaczepiłeś, tuż po tym kiedy wyszłam z toalety - wytłumaczyłam, lecz on jedynie zaprzeczył. - Myślę, że to on. W sumie przyłapałam go kilka razy jak mi się przyglądał, a potem znikał. Nie wiem, ale dla mnie to podejrzane.
- Albo to przypadek, a ty popadasz w paranoję ?
- Uważasz mnie za głupią ? - wybuchłam, stając na równe nogi.
- Tego nie powiedziałem. Ale spójrz, co jeśli to jakiś dzieciak, bawi się z tobą? Nie możesz tak odrazu oskarżać tamtego chłopaka!
- Nie bądź głupi, skąd niby dziecko miałoby mój numer?
- Stąd skąd miałby go ten twój cały chłoptaś.
- To niedorzeczne...
- Myślę, że powinnaś poczekać na rozwój akcji, zanim wyciągniesz pochopne wnioski.
- Prędzej znajdę się w piachu, dwa metry pod ziemią niż wytrzymam całe to gówno - zaśmiałam się sztucznie, a w moich oczach pojawiły się łzy.
- Hej - powiedział łagodnie, podchodząc do mnie - wiem, że jesteś rozchwiana emocjonalnie, ale nie pozwól temu wygrać - uniósł moją głowę za podbródek. - To nie jest warte twojej uwagi...
- Ale ja się boję, Matt - jęknęłam.
- Csii - uspokoił mnie zamykając w bezpiecznym, przyjacielskim uścisku - jesteś bezpieczna, nic się nie stanie, obiecuję.
- Nie możesz mi obiecać czegoś, czego nie możesz mi zagwarantować!
- Musisz być silna...

Tak. Oto ja - na skraju załamania i mój przyjaciel - mój rękaw do wypłakania i moje wsparcie. Oddam wszystko, tylko błagam niech ten koszmar się skończy. Nienawidzę tego uczucia, bycia obserwowaną, do tego te tajemnicze sms. J...
Czy ja nie mogę mieć normalnego, nudnego życia?
Czy tak wiele wymagam?

- Kocham Cię - szepnęłam, cały czas będąc w uścisku.
- Ja ciebie też, królewno.

- - -

Pożegnałam się z Mattem i ruszyłam do drzwi wejściowych mojego domu, a kiedy szukałam kluczy usłyszałam dźwięk przychodzącego sms. Odblokowałam telefon i czytając wiadomość, odkluczałam drzwi.

Od: Nieznany
To Twój chłopak? Słodko razem wyglądacie... J.

Moje ciało ogarnął strach, rozejrzałam się wkoło, lecz nikogo nie widziałam. Pędem weszłam do domu i zatrzaskując drzwi osunęłam się po nich na ziemię, chowiając głowę w dłonie.
Łzy. Znowu płaczę. Nie chcę ! Dlaczego ?

Obserwował nas, cały czas nas obserwował. A co jeśli on nadal jest na zewnątrz?

Kolejny sms.

Drżącymi rękoma przesunęłam palcem po ekranie.

- Nieznany - szepnęłam do siebie, przełykając ciężka gulę w gardle.

1 komentarz: